Halo! Tu literatura, czyli podcasty literackie
Kiedy w szkolnym planie pracy pojawiła się innowacja pedagogiczna pod hasłem „Halo! Tu literatura, czyli podcasty literackie”, nikt nie przypuszczał, że „Dziady cz. II” Adama Mickiewicza doczekają się… wersji podcastowej. A jednak! Uczniowie klas siódmych podjęli się ambitnego zadania: samodzielnie stworzyli podcasty, w których wcielili się w dziennikarzy oraz bohaterów lektury – Guślarza, pasterkę Zosię i Widmo Złego Pana. Mikrofony poszły w ruch, duchy zostały przywołane, a literatura… przemówiła ludzkim głosem.
Podcasty miały wszystko, czego można oczekiwać od profesjonalnej audycji radiowej – była nastrojowa muzyka (momentami mroczna niczym cmentarzysko w noc zaduszną), przebrania (momentami zakrywające całą twarz tajemniczej postaci), a także próby nadania wypowiedziom odpowiedniej powagi. Niestety, duch romantyzmu bywał bezlitosny – zamiast tajemniczej kaplicy w tle pojawiał się kaloryfer czy telewizor, a obok Widma Złego Pana można było dostrzec regał z porozrzucanymi książkami.
Zdarzały się też inne „zjawy”: kartka z tekstem, z której bohaterowie nieśmiało (a czasem bardzo śmiało) ściągali swoje kwestie czy zdradliwe uśmiechy do kamery, zupełnie jakby Guślarz prowadził vloga, a nie obrzęd dziadów. Bywało, że Zosia zamiast wzdychać znacząco, walczyła z wybuchem śmiechu, a Zły Pan… okazywał się zaskakująco pogodny.
Mimo tych drobnych wpadek – a może właśnie dzięki nim – projekt okazał się wielkim sukcesem. Na szczególne oklaski zasługuje opanowanie tremy, która zaglądała do mikrofonu częściej niż duchy do kaplicy, kontrola śmiechu, który czaił się tuż za rogiem każdej wypowiedzi oraz solidne przygotowanie merytoryczne. Uczniowie doskonale znali treść lektury, potrafili wczuć się w role i nadać im własny, często bardzo kreatywny charakter.
Nie można też pominąć oprawy muzycznej, która budowała klimat grozy, zadumy, a czasem niemal filmowego napięcia. Dzięki niej słuchacz mógł poczuć się jak uczestnik obrzędu dziadów – nawet jeśli w tle słychać było skrzypiące krzesło lub szczekającego psa.
Innowacja „Halo! Tu literatura” udowodniła, że Mickiewicz nie musi kurzyć się wyłącznie na półce, a „Dziady” mogą z powodzeniem odnaleźć się w świecie podcastów, mikrofonów i… siódmej klasy. Bo jeśli nawet Widmo Złego Pana, czasem zerknie w kartkę, to znaczy, że literatura wciąż żyje – i ma się całkiem dobrze. CDN